Się usiadłem przed komputerem (znów, maszyna mojej matki, wielkie 5 dla niej ) i odpaliłem PS'a. Wybitnie odprężające zajęcie, no chyba że materiał do obrobienia jest kryzysowy. Mój jest tak powiedzmy w 1/3 kryzysowy więc nie jest źle ale jak zwykle nie jest tragicznie. W sumie kryzys bierze się z tego że nie bardzo mam komu robić zdjęcia a tak z doskoku to nie zawsze jest dobra opcja, co zrobić. Kiedyś dopadnę jakiegoś wyjadacza i będę napierał z nim takie foty że ludziki będą się chlastać z zazdrości. Czy coś tam.

Ale wracając do samych zGjęć, lecą!


Artur w powietrzu czyli przełamanie strachu przed występnymi stopniami, tak dalej!


Miało być niby przez 4, tyle że przez 4 wygląda to jakby nie było wyjechane, chociaż było, kółko na ostatnim blacie itp. No! Ale zawsze jest, powietrzny lotnik.


Za to tutaj nollie.


Reguł czyli początkujący-deskorolkarz-ale-na-100-wymiatający-człowiek-perkusista i moja kolekcja. Połamanych blatów. Serio, dlaczego to się jeszcze nie przełożyło na skille, zwłaszcza że to jest ledwo kawałek całości łupów?


Na koniec w sumie najlepszy motyw. Zgodnie z tym co mówi mi Google Analytics (polecam) ktoś wbił na mojego ownloga przez zapytanie w google "szablony na deskorolkę". Dosyć ciekawe. I w sumie zainspirowało mnie do tego żeby na kolejną deskę (bo już mam) machnąć coś konkretniejszego niż zwykle. W ten sposób mam na gripie prawdziwego skurwysyna.

Gdyby ktoś chciał to za stosowną opłatą mogę wrzucić na gripa cokolwiek. Z tym że najlepiej przed naklejeniem. Amen.

I czas wykombinować inną miejscówkę na foty niż Plac Dąbrowskiego, gdyż we wrzuty wchodzi monotonia.