Druga część bałucko-teofilowskich przygód dryftowych. Dzisiaj pod obiektyw trafia Piotr "Młynarz" Młyńczyk i jego Omega cośtam kombi. Z tej przygody można wysnuć tylko jeden oczywisty wniosek: ta zabawa jest zarezerwowana dla pojazdów z napędem na tylną oś, nie da się tego ukryć. Ale dość gadania, czas na wymowne obrazy.




Kliknij żeby puścić Omegę bokiem!






Pierwsza miejscówka, czyli "Piotr i Paweł", nawierzchnia jak talerz, światło mistrz, tyle że nas wywalili.