To wszystko działa tak. Jest zima, nie dzieje się zupełnie nic, no może poza kilkoma dziwacznymi akcjami które fotograficznie podchodzą bardziej pod lajfstajl niż cokolwiek innego. Potem robi się coraz cieplej a dni coraz dłuższe. Zgodnie z prawami natury ludzie powoli opuszczają swoje legowiska i mozolnie kierują się w stronę miejscówek. I wtedy pojawia się wiosenna zajawa, radość, deskorolka i zdjęcia na moim ownlogu. Wcześniej był już jakiś tam materiał do wrzucenia ale był z gatunku tych do gromadzenia na bardziej tematyczne wrzuty. A teraz spontan czyli akcja wyjście Mientus i młode ziomki których imienia nie napiszę bo gdyż najzwyczajniej nie znam.
Koniec gadki czas na pstryki z komórki!


Na pierwszy ogień M! Ziomek się wyrobił i to łał!





Teraz czas na ziomeczka który mimo niskiego wieku wywarł na mnie mocne wrażenie! Wysokie 5!





A potem to już tylko rybout i weszła z lekka masówka ale też miło i stylowo...





Przyznam że bardzo lubię oglądać proces kręcenia trójki. Nawet jak nie wyjdzie. Nogi banany i tak dalej.





I zajadę bonusem...



Mam srogi zapas i pewnie z tego dnia wejdzie jeszcze kilka, ale to powoli żeby nie rzygać tym...
Over!