Ownlog, znaczy mój, był w stanie swoistej agonii. Ale nie było to bez przyczyny. W sumie od zawsze miałem taki malutki plan żeby było to miejsce na moje deskorolkowe pstryki, tzn przede wszystkim. Nie było sezonu, jakoś tak chęci i w ogóle więc nic się nie działo. Za to teraz powrót. Więcej ludzi na deskę, zarówno nowych jak i z odzysku. Na plus zdecydowanie. A z resztą, po co to gadanie tudzież pisanie, idą moje badziewia.


Człowiek zwany Robertem atakuje kawałek betonu na Teofilowie.


Prawdziwy wiking na desce to nie częste zjawisko. Mroczny w cholerę na dodatek.


Moja skromna osoba i bs dizaster. Pool i te inne bojowe klimaty, łącznie z zamiataniem przed wejściem na deskę.


Menthos - the freshmaker! Natomiast Samyanga a.k.a. Falcon to ryba-z-dupy co widać po flarach. Pozdro!


Mroku umie ollie.


A Robert umie... eee.. jakoiegoś Nose Boneless'a? Nie no nie wiem... ale umie.


Jest jeszcze mała seria pewnego ziomka, a co!


Łapie deskę jakby miało nie być jutra, dokładnie tak!

No! I to by było tyle jeśli chodzi o come back na ownloga, amen.
Z tego miejsca muszę pozdrowić moją mamę, gdyż bez jej laptoka nie byłoby tych zdjęć.